Wszystko zaczęło się wiele lat temu, kiedy Gutkowa Koliba była jeszcze małym, wakacyjnym domkiem. Jej rozbudowa, zamieszkanie w niej na stałe oraz przyjmowanie gości było wciąż jeszcze marzeniem, powoli krystalizującym się planem. Powódź właśnie zniszczyła i zabrała płyty, jakimi wyłożony był bród na Bełczy, przez który dojeżdżaliśmy do naszej chatki, więc – oczywiście po uzyskaniu wymaganych zgód formalnych – byliśmy w trakcie budowy „kładki pieszo-jezdnej”. Był słoneczny, letni poranek i właśnie zbieraliśmy się leniwie, aby spakować do auta rzeczy i wracać (niestety) do dalekiego miasta, gdzie wciąż jeszcze mieszkaliśmy. Nagle zorientowaliśmy się, że przez nieukończoną jeszcze kładkę przejechał na nasz teren samochód i zaparkował przy kapliczce. Wysiadł z niego pewien – jak się później okazało – dżentelmen z Krosna i bez słowa zapytania czy choćby przywitania zmienił buty i chyłkiem, udając że nie widzi nas siedzących przy chatce, udał się wraz ze swą towarzyszką na spacer do lasu. Plany wyjazdu wzięły w łeb i musieliśmy czekać na powrót intruzów, jak się okazało do późnego popołudnia. Mostek zamknęliśmy, i przed samochodem uszykowaliśmy tabliczkę informującą, że to teren prywatny i że za parkowanie ponosi się mocno wygórowaną opłatę… Wiele razy zdarzało się, że turyści parkowali na naszym terenie – po kilku słowach przywitania i zwykłej, ludzkiej rozmowy nigdy nikomu nie odmówiliśmy zostawienia samochodu w uzgodnionym miejscu, gdzie nikomu on nie przeszkadzał. Ta sytuacja mocno nas zirytowała i – zmuszeni do długiego czekania – poszukiwaliśmy pomysłu, aby oznaczyć wjazd na nasz prywatny teren (i mostek) w sposób nieodstraszający gości, dowcipny, ale jednoznaczny. W międzyczasie wrócił ze spaceru dżentelmen z Krosna i nie wykazawszy się specjalnie poczuciem humoru i przyzwoitości zażądał otwarcia mostku i wyjechał w głębokim przekonaniu, że wybudowana przez nas z własnych funduszy „kładka pieszo-jezdna” jest obiektem publicznym, a wjazd na nią jest sprawą oczywistą i należną każdemu… I wtedy właśnie narodził się pomysł, aby w opiekę nad mostkiem zaangażować Królika. Nie stawiać na sztampowy, formalny zakaz, ale przywołać śmieszny, piękny i ukochany przez nas świat Kubusia Puchatka i jego Przyjaciół. Zamówiliśmy odpowiedni znak zakazu ruchu z tablicą informacyjną „Nie dotyczy krewnych i znajomych Królika”. Stanął on przy mostku w zimowej już scenerii i tak pilnuje wjazdu na teren Gutkowej Koliby do dzisiaj. Często wywołuje uśmiech zaskoczonych turystów i naszych gości :) Królik stał się celebrytą! Ludzie się przed znakiem fotografują, co jakiś czas gdzieś na fejsbuku ktoś wrzuca fotkę i pyta: „Kim jest Królik?!”. Innym razem jeden z jaśliskich notabli rzucił uwagę, że „przecież pan nie nazywa się Królik!” (najwyraźniej nie czytał dzieciom „Kubusia Puchatka”…). Kiedyś też zatrzymał się przed znakiem patrolowy samochód Policji i wysiedli z niego funkcjonariusze by zrobić sobie selfie. Okazało się, że dowódcą patrolu był sierżant Królik! :)
Nietrudno zostać znajomym Królika, wystarczy kilka słów powitania i rozmowy. Nikomu nie odmawiamy parkingu, „małego co nieco” czy noclegu.  Zapraszamy!

Królik na Facebooku