Wyjeżdżający dziś od nas wczesnym rankiem gość jechał po kilkucentymetrowej warstwie śniegu, jaki dopadał tej nocy. Po wyjechaniu z naszego mostka na główną drogę wiodącą z Lipowca do Jaślisk zadzwonił po chwili podniecony. Na drodze widać wyraźne i świeże ślady niedźwiedzia!

Po chwili poszliśmy ich tropem i faktycznie: tropy były wyraźnie widoczne tuż obok wjazdu na mostek. Otóż niedźwiedź wczesnym rankiem, gdy zmrok szarzał, wędrował po lipowieckiej drodze  w kierunku Jaślisk, do składu drewna, gdzie przeprawiał się przez Bełczę ku pobliskiej pasiece i po jakimś czasie wrócił z powrotem i poszedł w górę, na łąki w kierunku Tokarni. Wcześniej minął lipowiecką kapliczkę i na placu składowym powyżej niej spędził jakiś czas krążąc i spotykając się z grupą kilku wilków. Dotarł tam idąc drogą od stadniny Ostoja.