Ogródeczek jakoś przetrwał okres chłodu i deszczu. Póki co zbieramy rzodkiewkę i szczypior. Niedługo będzie świeża sałata… Reszta rośnie i nadrabia majowe straty…

Jeden z mieszkańców wielkiego Londynu, śledzących nowości z naszego ogródka, napisał nam wczoraj, że aby mieć taki ogródek w jego mieście trzeba być chyba członkiem rodziny królewskiej! Fajne, co?

God save the Queen and the whole Royal Family! :)