Na początku zimy, zazwyczaj pod koniec listopada czy na początku grudnia, gdy jest jeszcze mało śniegu, pobliski spacer nad Bełczą dostarcza wyjątkowych wrażeń. Na rzece pojawia się pierwszy lód, zwykle przybierający fantazyjne formy. Cienka, szklano-lodowa powłoka pokrywa już zalewisko, a jego twórcy – sąsiadująca z nami bobrowa rodzina – są już gotowi do zimy. System kaskadowo zbudowanych na rzece tam samoistnie uszczelnia się – dzięki zamarzaniu strużek wody, a zbudowane z gałęzi, ziemi i kamieni, imponujące kopce żeremi robią naprawdę wrażenie! Pozwolą przetrwać najtęższe mrozy i ochronić przed drapieżnikami. Nawet wilki nie dadzą rady ich rozkopać. W wykopanych pod nimi norach, których ujście prowadzi do wody, zimą przyjdą na świat młode. Pożywienie zapewnią całej rodzinie nagromadzone pod wodą cienkie gałązki wierzb. Niedługo całość bobrowiska pokryje zapewne gruba pokrywa śniegu, spod której bobry wychodzą na powierzchnię bardzo rzadko… Wyjdą na żer wraz z młodymi dopiero wiosną, po roztopach.

Więcej zdjęć w albumie: Wczesny lód na Bełczy