Na południe od Lipowca i Czeremchy linia głównego wododziału karpackiego, a wraz z nim granica polsko-słowacka, zakręca w formie charakterystycznego klina, dobrze widocznego na mapie Polski. Miejsce to jest oczywiście ulubionym celem pieszych wycieczek, pod wieloma względami niezwykle atrakcyjnym. Górna część doliny Czeremchy, w szczególności łąka Stasikowa, wcinająca się w lasy w kierunku Zyndranowej, jest niezwykle widokowa. W ten pogodny, przedostatni dzień lutego śnieg, lasy i błękit nieba układały się w niezwykłe kompozycje kolorów i kształtów. Obeszliśmy cały Klin przecinką graniczną. Po drodze napotykaliśmy na węzły dobrze wyznakowanych, słowackich szlaków turystycznych, wiodących do Prikrej (piękna cerkiew!), Driecznej i Czertyżnego. Drogę graniczną otacza bukowy, karpacki las, o tej porze roku prześwietlany promieniami słońca do zaśnieżonego podłoża. Z samego Klina, którego Słowacy określają Kut, widać dobrze bliskie już Czertyżne. Zejście na przełęcz Beskid nad Czeremchą (Certizske sedlo) to ponownie okazja do podziwiania panoram masywu Kamienia. Przy drodze widać wciąż jeszcze czytelne w terenie i liczne pozostałości wojny: rów przeciwczołgowy oraz okopy i stanowiska ogniowe. Po zejściu na łąki po polskiej stronie – znów wspaniałe widoki doliny Czeremchy oraz zlodzone bobrowe tamy i zalewiska.

Więcej zdjęć w albumie: Na Klinie